goniec.com - Strona polskiego magazynu Goniec Polski w Wielkiej Brytanii, Londyn http://www.goniec.com goniec.com - Strona polskiego magazynu Goniec Polski w Wielkiej Brytanii, Londyn, polonia w anglii, polacy w anglii, polski tygodnik w anglii, migracja, polacy na wyspie, praca w anglii, ogloszenia, dam prace anglia - i wiele innych - to wszystko n pl http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_kowalczyk_upadla_przez_norwezke.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_kowalczyk_upadla_przez_norwezke.html Kowalczyk upadła przez Norweżkę? Dramat Justyny Kowalczyk na trasie sprintu na zawodach w Drammen. W finale biegnąca na prowadzeniu Polka wywróciła się i straciła szansę na zwycięstwo. Okazuje się, że na czubek jej narty najechała jej główna rywalka Marit Bjoergen. I to właśnie Norweżka wygrała zawody. Mimo upadku, Polka objęła prowadzenie w klasyfikacji sprinterek. Do końca sezonu pozostały dwa starty w tej konkurencji, a do zdobycia jest 150 punktów. 14 marca zawodniczki wystartują na 1,0 km łyżwą w Oslo i trzy dni później w Sztokholmie techniką klasyczną. Kowalczyk, która już praktycznie zapewniła sobie Dużą Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej PŚ, w punktacji sprintu ma 33 pkt przewagi nad nie startującą już w tym sezonie Słowenką Petrą Majdic. Teoretyczne szanse na wyprzedzenie Polki mają Finka Aino Kaisa Saarinen - strata 104 pkt i Bjoergen - strata 138 pkt. W finale Kowalczyk prowadziła, ale na jednym z zakrętów zahaczyła o nartę Bjoergen i upadła. Nie jestem do końca pewna, ale wydaje mi się, że jej narta wjechała pod moją. Na zakręcie Polka pojechała zbyt szeroko - powiedziała po biegu Bjoergen. Nie widzę żadnego przewinienia Marit. W sprincie takie przypadki się zdarzają - dodał szef ekipy norweskiej Age Skinskad. Nic nie zapowiadało takiego przebiegu finału. Kowalczyk do mety dobiegła ze łzami w oczach, prawie minutę po triumfatorce. Wcześniej prezentowała znakomitą formę. W eliminacjach uplasowała się na drugim miejscu, za Saarinen. Nie dała szans rywalkom w ćwierćfinale i półfinale. Wśród mężczyzn triumfował Joensson - 2.57,9; który wyprzedził lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Norwega Pettera Northuga o 1,9 oraz Amerykanina Andre... Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_justyna_kowalczyk_upadla_w_finale.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_justyna_kowalczyk_upadla_w_finale.html Justyna Kowalczyk upadła w finale Dramat Justyny Kowalczyk na trasie sprintu na zawodach w Drammen. W finale biegnąca na prowadzeniu Polka wywróciła się i straciła szansę na zwycięstwo. Mało brakowało, by Kowalczyk podcięła swą główną rywalkę, Marit Bjoergen. Norweżka utrzymała jednak równowagę i wygrała. Justyna Kowalczyk już dziś mogła zagwarantować sobie tytuł najlepszej sprinterki w sezonie. Polka bez problemu awansowała najpierw do półfinału, a potem do finału sprintu na 1,2 km techniką dowolną w Drammen. Polka wygrała swój ćwierćfinał. Uzyskała czas 3.22,8 i wyprzedziła o 0,4 Norweżkę Marthę Kristoffersen oraz o 1,2 Rosjankę Natalię Korostieliewą. W półfinale Kowalczyk zmierzyła się m.in. z Marit Bjoergen. Polka wygrała z Norweżką, ale obie zawodniczki spotkały się w finale. I tu zapowiadało się na pasjonującą rywalizację. Jednak na jednym z wiraży, kiedy zaatakowała Bjoergen, Kowalczyk straciła równowagę i wywróciła się. Mało brakowało, by upadła także Bjoergen. Ale Norweżka zachowała zimną krew i pognała do mety. Kowalczyk zjawiła się na finiszu daleko za pozostałymi zawodniczkami - w ogóle się nie śpiesząc. Jej twarz nie pozostawiała wątpliwości - Polka była wściekła. Przed zawodami w teamie Justyny Kowalczyk po raz pierwszy w tym sezonie nie mówiło się o zwycięstwie, a tylko o dobrym miejscu w punktowanej trzydziestce. Dopadło ją bardzo nieprzyjemne przeziębienie. Justynę boli gardło, ma dużą chrypę. Trochę mówi, ale sprawia jej to trudność. Nie wiem, jak będzie na trasie - mówił wyraźnie zmartwiony trener polskiej mistrzyni olimpijskiej Aleksander Wieretielny. Ściganie się w takich warunkach jest naprawdę ciężkie. Bo jak tu się ścigać, skoro ledwo się oddycha? - dodał szkoleniowiec. Niewykluczone, ... Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_j._kowalczyk_biegnie_po_mala_kule.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_j._kowalczyk_biegnie_po_mala_kule.html J. Kowalczyk biegnie po małą Kulę Dzisiaj w norweskim Drammen Justyna Kowalczyk stanie na starcie sprintu. Bardzo ważnego, bo Polka może zapewnić sobie małą Kryształową Kulę za wygranie w tej narciarskiej specjalności. Na razie liderką klasyfikacji jest Petra Majdic, ale Słowenka po upadku podczas igrzysk olimpijskich o bieganiu może na razie zapomnieć. Justyna traci do niej siedem punktów (za zwycięstwo przyznaje się 100). Gorzej, że przez ostatnie dni Polka nie mogła normalnie trenować. - Mam zatkane górne drogi oddechowe i ciężko mi normalnie oddychać. A przecież u biegaczy to bardzo ważne - mówi Justyna. Trasę w Drammen Kowalczyk nie za bardzo lubi. Z drugiej strony pętla wokół miejscowej katedry jest trudniejsza niż olimpijskie trasy, bo można tu znaleźć dwa podbiegi - zaraz po starcie i drugi, mniejszy, na mecie. www.dziennik.pl Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_walka_alberta_sosnowskiego_odwolana.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_walka_alberta_sosnowskiego_odwolana.html Walka Alberta Sosnowskiego odwołana Albert Sosnowski nie będzie walczył z Audleyem Harrisonem o pas mistrza Europy. Obecnie cała uwaga Polaka skupiona jest na przygotowaniach do pojedynku z mistrzem świata Witalijem Kliczko. Walka z Harrisonem miała się odbyć w przyszłym miesiącu. Nagrodą miał być należący obecnie do Polaka pas zawodowego mistrza Europy w wadze ciężkiej federacji EBU. Plany polskiego boksera uległy zmianie, kiedy dostał propozycję zmierzenia się z mistrzem świata federacji WBC Ukraińcem Witalijem Kliczko. Walka, która odbędzie się 29 maja w Gelsenkirchen w Niemczech, zapowiadana jest jako największe wydarzenie w polskim zawodowym boksie od czasu pojedynku Andrzeja Gołoty z Lennoxem Lewisem. - Nie jest tak znany jak Ali czy Lewis, jednak jest przedstawicielem młodej generacji, która właśnie się pojawiła. Nie chcę go niedoceniać. Swoje szanse szacuję na jakieś 50/50 ocenił swoje szanse w walce z 31-letnim Polakiem Witalij Kliczko. ryk, Goniec.com Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_kuopio_znowu_drugie_miejsce_malysza.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_kuopio_znowu_drugie_miejsce_malysza.html Kuopio: Znowu drugie miejsce Małysza Adam Małysz znów błysnął formą i umiejętnościami. W fińskim Kuopio skakał jak natchniony - w pierwszej serii wylądował na 123. metrze, w drugiej pół metra dalej. Ale to za mało, by pobić Simona Ammanna. Szwajcar skakał, jakby był z innej galaktyki. Mistrz olimpijski z Vancouver przeskoczył naszego Orła z Wisły o dobrych parę metrów. Od pięciu konkursów skoków układ dwóch czołowych miejsc na podium jest taki sam. Na najwyższym stopniu staje Ammann, na niższym Małysz. Tak było w trzech konkursach Pucharu Świata w Klingenthal (przed igrzyskami w Vancouver), Lahti i Kuopio oraz w dwóch olimpijskich w Whistler. Ammann jest w tym roku w zdecydowanie najlepszej formie i pewnie zmierza do wywalczenia po raz pierwszy w karierze Pucharu Świata. Po Kuopio Szwajcar ma 183 pkt przewagi nad Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem. Jeżeli w piątek wieczorem w Lillehammer przewaga Szwajcara nad Austriakiem będzie po konkursie na olimpijskiej skoczni wynosiła minimum 101 pkt, Ammann Puchar Świata zapewni sobie już przed ostatnim, niedzielnym konkursem w Oslo. W Kuopio Szwajcar był liderem po pierwszej serii, w której oddał najdłuższy skok lądując na 128,5 m. W finale skoczył 126 m, co wystarczyło mu do zwycięstwa. O pół metra dalej wylądował Norweg Anders Jacobsen i dzięki temu awansował z piątego miejsca po pierwszej serii na trzecie. Adam Małysz ponownie zaprezentował świetną formę. Po raz piąty z rzędu był w konkursie skoków drugi, Polak po raz 81 w karierze stanął na podium. Małysz goni w tej klasyfikacji Fina Janne Ahonena, który 108 razy stał na podium. Ahonen po nieudanych dla siebie igrzyskach olimpijskich i konkursie w Lahti (27. miejsce), ze startu w wtorek w Kuopio zrezygnował. To spowodowało, że Fin, który... Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_bija_rekordy_postoju_w_pit_stopie.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_bija_rekordy_postoju_w_pit_stopie.html Biją rekordy postoju w pit stopie Zakaz tankowania podczas wyścigów Formuły 1 to najistotniejsza zmiana w przepisach, jaką wprowadzono w sezonie 2010. Poczynając od Grand Prix Bahrajnu, które zostanie rozegrane w najbliższy weekend, bolidy będą zjeżdżać do pit stopu tylko po to, żeby zmienić opony. Już wcześniej te przystanki były dość krótkie, ale teraz będą przypominały mgnienie oka. Od sprawności ekip technicznych zależała niekiedy kolejność kierowców na torze - każda sekunda była droga. Teraz mogą się liczyć nawet dziesiąte części sekund, dlatego teamy bardzo starannie przygotowywały się skróconych pit stopów. Stosowane podczas nich urządzenia na ogół wymieniono na możliwie najlżejsze. W Ferrari przeprowadzano podobno niekończące się testy z różnymi rodzajami śrub. Liderem przygotowań okazał się jednak zespół Red Bull. Zawsze byliśmy szybcy, ale teraz mamy do całej rzeczy podejście naukowe - mówi szef teamu Christian Horner cytowany przez angielski tabloid The Mirror. 18-osobowa ekipa odbyła intensywne treningi na obiektach używanych normalnie przez piłkarzy i rugbystow. Ćwiczyli jak szaleni przez zimę. Wszyscy zrzucili wagę i stali się znacznie sprawniejsi. W sali gimnastycznej od listopada spędzali codziennie po cztery godziny. Naukowy plan przynosi efekty, mechanicy Red Bulla zeszli ze zmianą wszystkich czterech kół do niewiarygodnego czasu - 1,8 sekudy. www.dziennik.pl Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_lahti_malysz_znowu_za_ammannem.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_lahti_malysz_znowu_za_ammannem.html Lahti: Małysz znowu za Ammannem Adam Małysz jest w świetnej formie, ale Simon Ammann w mistrzowskiej. Obaj upokarzali dziś rywali w konkursie Pucharu Świata w Lahti. Gdy po pierwszej serii, Małysz pokonał dystans 126 metrów, wydawało się, że nikt go nie pobije. Zrobił to Ammann. W drugiej serii było podobnie. To było emocjonujące widowisko. Dwaj główni rywale - Małysz i Ammann - nie zawiedli kibiców. Wydawało się, że Małysz nie znajdzie równego sobie, bo w pierwszej serii skoków konkursu Pucharu Świata w fińskim Lahti dosłownie upokorzył rywali. Odległość 126 metrów miała być dla innych nieosiągalnym dystansem. Niestety, lepszy okazał się Simon Ammann. Mistrz olimpijski z Vancouver skoczył aż 128 metrów. Nie lądował ładnie, więc obserwatorzy mieli wątpliwości, czy przyznanie mu aż 19 punktów nie było przesadą. Gdyby dostał mniej mogłoby się zmienić prowadzenie w rangingu mistrzów. W drugiej serii Małysz skoczył na odległość 130 metrów i przez chwilę objął prowadzenie. Niestety, Ammann pokonał dystans 131 metrów, czym udowodnił, że jest w mistrzowskiej formie. Trzecie miejsce zajął Austriak Thomas Morgenstern, a Kamil Stoch - osiemnaste. Pech Schlierenzauera Do dwójki medalistów olimpijskich nie dołączył w Lahti Austriak Gregor Schlierenzauer. Dwukrotny brązowy medalista z Kanady był trzeci po pierwszej serii, ale w drugiej wylądował na 127. metrze i stracił miejsce na podium na rzecz rodaka Thomasa Morgensterna, który oddał skok o trzy metry dłuższy. Gdyby nie to, podium w Lahti byłoby dokładnie takie samo jak na olimpijskich skoczniach w Whistler. W pierwszej serii bardzo dobrze zaprezentował się Kamil Stoch. Po skoku na odległość 120,5 m był szósty. Ale druga próba nie by... Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_konkurs_na_haslo._pzpn_i_nie_ma_ch....html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_konkurs_na_haslo._pzpn_i_nie_ma_ch....html Konkurs na hasło. PZPN i nie ma ch... To miała być kolejna próba ocieplenia wizerunku Polskiego Związku Piłki Nożnej. A wyszło jak zwykle. PZPN ogłosił konkurs na hasło promocyjne. Propozycje miały być zgłaszane mailowo. Skrzynka szybko się zapełniła, ale niestety większość pomysłów nie nadaje się w ogóle do publikacji. Zwycięskie hasło brzmi: PZPN. Łączy nas piłka. Jednak w samym Związku średnio się podoba. Nie jest oszałamiające. Może wykorzystamy je kiedyś przy jakichś nadrukach na koszulkach - przyznaje w rozmowie z tvn24.pl rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska i jednocześnie członkini jury. Jak sama przyznaje, propozycji było mnóstwo, bo ponad tysiąc. Tyle że większość z maili, które zapchały skrzynkę PZPN, nie nadaje się nawet do cytowania. Wśród odrzuconych we wstępnej selekcji haseł było: PZPN i nie ma ch.... W sumie rozważano tylko 40 propozycji. Olejkowska nie była zaskoczona takim obiegiem sprawy. Chcieliśmy wyjść z inicjatywą do kibiców i poznać ich zdanie o związku, chociaż wiadomo od dawna, że nie jest najlepsze - powiedziała. Autor zwycięskiego hasła w nagrodę wyjedzie z reprezentacją na jedno ze zgrupowań zagranicznych. Ale nie będzie to raczej przygoda jego życia - najwyżej 3-4 dni. Twórcy wyróżnionych haseł - Wspieramy marzenia, Jedna pasja, jeden cel - dostali bilety na mecz z Bułgarią. www.dziennik.pl Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_granatowi_polacy_wygrali_z_bulgaria_20.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_granatowi_polacy_wygrali_z_bulgaria_20.html Granatowi Polacy wygrali z Bułgarią 2:0 O ile pierwsza połowa nie powaliła, o tyle w drugiej odsłonie Polacy dostali skrzydeł. Biało-czerwoni, choć w granatowych strojach, wygrali z Bułgarią 2:0 po dwóch pięknych bramkach. Najpierw popisał się Jakub Błaszczykowski, a w drugiej połowie strzałem w okienko błysnął Robert Lewandowski. Pierwsza połowa nie była porywająca, a Polacy drażnili przede wszystkim granatowymi strojami. Aż tu nagle, w 42. minucie fantastyczna akcja naszych: po wybiciu piłki przez Kuszczaka, Lewandowski głową podał do Błaszczykowskiego. A ten po pięknym rajdzie wbił gola do bramki Dymitara Iwankowa. Schodząc do szatni, Polska prowadziła z Bułgarią 1:0. Ten sam duet piłkarzy ma na koncie także drugą bramkę, tyle że w 62. minucie role się odwróciły. Po tym, jak Bułgarzy wykopali piłkę spod swej bramki, przejął ją Błaszczykowski, który podał do Lewandowskiego. A ten posłał piłkę wprost w okienko. I było 2:0. Ten mecz był pierwszym poważnym sprawdzianem dla kadry Franciszka Smudy, który po raz pierwszy miał do dyspozycji zawodników nie tylko z polskiej ekstraklasy, ale także z klubów zagranicznych. Skład był mocny. Podczas styczniowego turnieju o Puchar Króla w Tajlandii biało-czerwoni ulegli Danii 1:3, pokonali reprezentację gospodarzy 3:1 oraz Singapur 6:1. Wówczas trener mógł jednak skorzystać tylko z zawodników z polskiej ekstraklasy. Z powodów kłopotów zdrowotnych zabrakło tylko Ireneusza Jelenia i Łukasza Piszczka. Selekcjoner już we wtorek ogłosił podstawową jedenastkę, wybierając ustawienie 1-4-3-3, czyli z trzema zawodnikami w pierwszej linii. składy: Polska: 1-Tomasz Kuszczak, 3-Marcin Kowalczyk, 14-Michał Żewłakow (kapitan), 17-Kamil Glik, 5-Dariusz Dudka, 15-Sławomir Peszko, 8-Rafał... Sport http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_pierwszy_powazny_sprawdzian_smudy.html http://www.wiadomosci.goniec.com/news/5/5_pierwszy_powazny_sprawdzian_smudy.html Pierwszy poważny sprawdzian Smudy Towarzyski mecz Polski z Bułgarią w Warszawie będzie czwartym tegorocznym sprawdzianem piłkarzy Franciszka Smudy, ale pierwszym poważnym. Selekcjoner może bowiem wystawić w środę zawodników występujących w zagranicznych klubach. Podczas styczniowego turnieju o Puchar Króla w Tajlandii biało-czerwoni ulegli Danii 1:3, pokonali reprezentację gospodarzy 3:1 oraz Singapur 6:1. Wówczas trener mógł jednak skorzystać tylko z zawodników z polskiej ekstraklasy. Tym razem na boisko wybiegnie niemal najsilniejszy skład. Z powodów kłopotów zdrowotnych zabraknie tylko Ireneusza Jelenia i Łukasza Piszczka. Pozostali gracze będą do dyspozycji Smudy. Nawet Ludovic Obraniak, który w ostatnich dniach narzekał na przeziębienie. Selekcjoner już we wtorek ogłosił podstawową jedenastkę, wybierając ustawienie 1-4-3-3, czyli z trzema zawodnikami w pierwszej linii. Przewidywany skład reprezentacji Polski wygląda następująco: Tomasz Kuszczak - Marcin Kowalczyk, Michał Żewłakow, Kamil Glik, Dariusz Dudka - Sławomir Peszko, Rafał Murawski, Radosław Majewski - Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski, Ludovic Obraniak. Wiem, że Dymitar Berbatow czy Martin Petrow to świetni piłkarze, ale my też umiemy grać w piłkę - podkreślił Tomasz Kuszczak, na co dzień klubowy kolega Berbatowa z Manchesteru United. Moim zdaniem, Polska i Bułgaria mają podobny potencjał piłkarski. Wiadomo, że na jednej czy drugiej pozycji ktoś jest lepszy, ale ogólnie to porównywalny poziom. Różnica polega na tym, że jesteśmy w innym miejscu budowania drużyny niż Bułgarzy. My dopiero zaczynamy coś tworzyć, zgrywać zespół, a oni mają już wykrystalizowany trzon drużyny - dodał Jakub Błaszczykowski w rozmowie z PAP. Środowy ... Sport