goniec.com - Strona polskiego magazynu Goniec Polski w Wielkiej Brytanii, Londyn http://www.goniec.com goniec.com - Strona polskiego magazynu Goniec Polski w Wielkiej Brytanii, Londyn, polonia w anglii, polacy w anglii, polski tygodnik w anglii, migracja,polacy na wyspie, praca w anglii, ogloszenia, dam prace anglia - i wiele innych - to wszystko na pl http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_powrot_do_poczatkow.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_powrot_do_poczatkow.html Powrót do początków Zanim Hayward Gallery otworzy w październiku wystawę organizowaną w 80. rocznicę urodzin Andyego Warhola, inny, wciąż żyjący amerykański osiemdziesięciolatek prezentuje w Londynie retrospektywę swych obrazów i rzeźb. To wystawiający w Tate Modern Cy Twombly. Warhol uosabia nową sztukę epoki masowej konsumpcji i reklamy. Karierę zaczynał od rysunków dla firmy sprzedającej buty. Było to jednak, zanim w galeriach pokazał swe obrazy butelek coca-coli i puszek zupy pomidorowej Campbella. Wszystko u niego jest chłodne, gładkie, możliwe do masowego powielenia. Zapis indywidualnego istnienia W zestawieniu z bezosobową sztuką pop-artu, dbającego o minimum osobistego wyrazu, Cy Twombly jest niemal staromodny. Mówi od siebie, zarówno w swym malarstwie, rzeźbach, jak i rysunkach daje wyraz swoim medytacjom i przeżyciom. Nie oczekujcie jednak od niego łatwej, czytelnej i powszechnie zrozumiałej sztuki. Sporo jest takich, którzy uważają jego dzieła za bełkot i dziecięce bazgroły. Język sztuki, który wybrał, bliski jest abstrakcji i malarstwu gestu oraz poszukiwaniom amerykańskich, abstrakcyjnych ekspresjonistów, takich jak Jackson Pollock i Willem de Koonig. Ci swe malowanie: konwulsyjne, pełne dramatycznych gestów, rozmazań i chlapań, traktowali jako rodzaj spontanicznego zapisu stanu duszy, tak jak indywidualny charakter odręcznego pisma jest zdaniem grafologów świadectwem charakteru i osobowości osoby. Pomiędzy obrazem a literą Pismo to w wypadku Cy Twomblyego przedmiot szczególnego jego zainteresowania. Wiele jego rysunków i obrazów wygląda jak pośpieszne notatki i zapisy. Jedne z nich to nieczytelne zygzaki i zamazane słowa, inne pełne cienkich linii nie... Galeria http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_niepewny_dach_nad_glowa.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_niepewny_dach_nad_glowa.html Niepewny dach nad głową Najbardziej deszczowy sierpień od stu lat daje się we znaki Brytyjczykom. Ponura pogoda udziela się rynkowi nieruchomości. Ceny domów na Wyspach spadły w skali rocznej o 4,8 proc. Tylko w samym sierpniu o całe 2,3 proc. Prym wiedzie Londyn. Najgorzej powodzi się także dość, do tej pory, popularnej a więc drogiej dzielnicy Wandsworth, gdzie obniżki sięgają prawie 9 proc. Martwią się właściciele domów, a także sklepikarze. Spadające ceny domów na ogół odbijają się ogólnym marazmem na rynku, ponieważ ludzie czują się biedniejsi. Cieszą się za to ci, którzy od dwunastu lat cierpliwie, acz z niedowierzaniem obserwują nieustanny trend zwyżkowy cen brytyjskich nieruchomości. W 1996 roku ceny dołowały, spadając do średniej 71 500 funtów. Teraz, nawet po prawie 5-procentowym spadku, przeciętny dom kosztuje całe 229 816 funtów. Przecież to wzrost o 321 proc. w ciągu 12 lat. Od takich imponujących wyników kręci się w głowie. Nic dziwnego, że bricks and mortar czyli murowana inwestycja jest nadal popularna i ci bez domu często z zawiścią i niechęcią patrzą na tych, którym udało się wcześniej postawić pierwszy krok na drabinie nieruchomości, niecierpliwie czekając na swoją kolej. Wygląda na to, że nie będą długo czekać. Możliwe, że wkrótce po hipotekę udamy się do councilu. Ponieważ na razie panuje posucha pożyczkowa, rząd rozważa teraz taką opcję, aby pomóc szukającym własnego dachu nad głową. Brytyjczycy przerabiali już kiedyś krach na rynku nieruchomości: w lipcu 1989 roku cena średniego domu na Wyspach wynosiła 113 689 funtów. Więc od tego zenitu do dołka siedem lat później ceny spadły o 37 proc. To dużo dla tego, który kupił mieszkanie, kiedy ceny szczytowały, a pote... Ekonomia http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_podlondynskie_lotniska%2C_a_sprawa_polska.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_podlondynskie_lotniska%2C_a_sprawa_polska.html Podlondyńskie lotniska, a sprawa polska Z rozkładu lotniczych lotów coraz szybciej znikają połączenia między Londynem a miastami w Polsce. Które z podlondyńskich lotnisk są nadal atrakcyjne z punktu widzenia emigrantów znad Wisły? Loty z podlondyńskiego Gatwick do Gdańska, Krakowa, Szczecina i Wrocławia jako pierwszy zawiesił Centralwings. Tym samym tropem idzie irlandzki Ryanair, który w drugiej połowie lipca ogłosił wycofanie części swoich Boeingów kursujących między Polską a Anglią. Tanie linie lotnicze zapowiedziały znaczne ograniczenie liczby lotów ze swojej głównej bazy lotniska Stansted. Ryanair zawiesi też połączenia do siedmiu miast w Europie, w tym do Krakowa i Rzeszowa. Loty zostaną zlikwidowane jesienią, od 4 listopada do 19 grudnia. Za wszystkim stoi kerozyna Kraków i Rzeszów padną więc ofiarą wysokich cen paliwa, czyli tak zwanej kerozyny, która wlewana jest do samolotowych baków. Dochodzą do tego rosnące opłaty za użytkowanie polskich lotnisk. Kilka tygodni temu założyciel i szef Ryanaira, Irlandczyk Michael OLeary, oświadczył, że jego liniom bardziej opłaca się zaparkować samoloty na zimę niż latać na tych trasach, a jeśli lotniska nie obniżą opłat w okresach niskiego ruchu, może dojść do dalszych zakłóceń. Likwidacje lotów z Krakowa i Rzeszowa są jednak szokiem zarówno dla pasażerów, jak i dla samych władz tych portów. Na pewno Ryanair się nie wycofuje. To marketingowy trik ocenił w rozmowie z serwisem TanieLatanie.net prezes lotniska w Balicach Jan Pamuła. Jeśli szefowie Balic i Jasionki nie ustąpią i nie obniżą opłat na lotniskach, irlandzki przewoźnik na pewno będzie mógł się przenieść do oddalonych o niespełna 100 kilometrów od Krakowa śląskich Pyrzowic. Podob... Ciekawostki http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_lot_po_bankructwo.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_lot_po_bankructwo.html Lot po bankructwo Czy recesja zbiera już pierwsze żniwa na rynku lotniczym? LOT drastycznie tnie koszty, British Airways zawiesza połączenia i myśli o fuzji z hiszpańską Iberią, a Ryanair jak gdyby nigdy nic rozdaje milion biletów za grosze i chce kupić lotnisko Stansted. Kto na tym zyska, a kto straci? Jedno jest pewne rozpoczęła się gra o wysoką stawkę. Dla wielu przewoźników ceną może być nawet bankructwo. I nie chodzi tutaj wcale o najmniejsze linie lotnicze. W tarapaty finansowe wpadły nawet te najbardziej poważane, których pozycja wydawała się do tej pory niezagrożona. Brzmi poważnie, tym bardziej że liczby nie kłamią. Największa linia lotnicza Europy, British Airways, przyznała, że jej przychody w ciągu ostatniego kwartału spadły o 88 procent. Aby przetrwać na rynku, firma zamyka część tras (między innymi z Gatwick do Poznania), a także rozmawia na temat fuzji z hiszpańską Iberią. Jeszcze gorzej jest w polskim Locie. Prezes firmy Dariusz Nowak przyznał, że od początku roku firma zanotowała aż 130 milionów złotych strat. Do końca roku liczba ta może wzrosnąć aż do 275 milionów. Sytuacja była na tyle poważna, że jeszcze przed olimpiadą zrezygnowano z lotów do Pekinu, a następnie zawieszono te do Kaliningradu i Hanoweru. A to dopiero początek cięć. Do drastycznych kroków posuwają się też tani przewoźnicy. Wizzair zawiesza trasy do Bournemouth, Durham Tees Valley oraz Coventry. Liczba Polaków podróżujących do Wielkiej Brytanii za pracą zmniejsza się tłumaczy Natasa Kazmer, rzecznik Wizzair. Firma planuje przerzucić swoją flotę na bardziej dochodowe rejsy. Na ratunek Analitycy rynku lotniczego są zgodni dla przewoźników nadchodzą ciężkie czasy. Mniejsze linie powinny poszukać nowyc... Wydarzenia http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_w_kredytowej_pulapce.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_w_kredytowej_pulapce.html W kredytowej pułapce Dla Wyspiarzy nie będzie to łatwy rok. Miliony Brytyjczyków stoją na skraju bankructwa, a nadchodząca recesja może jeszcze bardziej pogrążyć ich domowe budżety. Niestety, w długi popada też coraz więcej Polaków. Już w tej chwili szacuje się, że aż pięć milionów Brytyjczyków wydaje więcej niż zarabia, a statystyczny mieszkaniec Królestwa zadłużony jest na trzy tysiące funtów. Według analizy firmy Callcredit, gdyby odciąć ich od przychodów i skazać na życie z oszczędności, połowa z nich nie przetrzymałaby miesiąca. Według przewidywań, aż 120 tysięcy osób ogłosi w tym roku niewypłacalność. Niestety, problemy finansowe ma coraz więcej Polaków. Goniec radzi, jak wyjść z ewentualnych tarapatów. Szukaj pomocy Kredyt bankowy, raty za samochód, wysoki czynsz za wynajem mieszkania wydatki łatwo wymykają się spod kontroli. Kiedy orientujemy się, że brak nam pieniędzy na spłacanie należności, często jest już za późno. Interes szybko zwęszyły banki dzwonią do swoich zadłużonych klientów i proponują im następny kredyt, tym razem na spłatę poprzednich zadłużeń. To jednak tylko chwilowe rozwiązanie kłopotów, bo rata następnej pożyczki może być jeszcze wyższa niż regulowanie poprzednich należności. Co więc zrobić z przysłowiowym nożem na gardle? Po pierwsze nie panikować. Należy przeanalizować spokojnie wszystkie finansowe zobowiązania i zastanowić się, które z nich są najważniejsze. Z pewnością należy do nich czynsz za mieszkanie. Jeśli bowiem nie zostanie opłacony w terminie, można wylądować na ulicy. Specjaliści radzą też, by nie czekać, aż całkowicie straci się płynność finansową. Jeśli więc pojawiają się problemy z zapłacenie... Nasze Sprawy http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_wzieli_ich_strachem.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_wzieli_ich_strachem.html Wzięli ich strachem 72-godzinny strajk londyńskiego metra szczęśliwie został odwołany. Czym mógł się skończyć, przekonaliśmy się w ubiegłym roku. Trudno mówić o akcji ostrzegawczej, bo tysiąc brytyjskich związkowców rzeczywiście do ostatniej chwili było gotowych opuścić swoje stanowiska pracy. Jeszcze we wtorek wieczorem ostrzeżenia o trzydniowym strajku umieścił na swojej stronie internetowej Transport for London. Do końca londyńczycy nie wiedzieli, jak i czym dojechać do pracy. Z komunikatów wynikało, że na swoje trasy nie wyjadą linie: granatowa Piccadilly, czarna Northern i srebrna Jubilee. Władze miasta zalecały, aby przed wyjściem z domu sprawdzić najświeższe informacje dotyczące funkcjonowania metra i zaplanować więcej czasu na podróż. W trudnej sytuacji znalazło się kilkudziesięciu kibiców piłki nożnej. Niewiele brakowało, a mogli nie dotrzeć na stadion Wembley, gdzie w środę odbywał się mecz Anglia-Czechy. Strajk trzech linii metra z pewnością wpłynąłby na funkcjonowanie pozostałych tras kolei podziemnej. Na szczęście w środę rano komunikacja działała bez przeszkód. Strajk został odwołany poinformował burmistrz Londynu Boris Johnson. Akcję protestacyjną planowali pracownicy techniczni metra, zrzeszeni w związku zawodowym RMT (Rail, Maritime and Transport Workers). Odpowiadają za bezpieczne funkcjonowanie trzech z dwunastu linii londyńskiej tuby. Domagali się podwyżek ze względu na rosnącą inflację, poprawy warunków pracy oraz zapewnienia godziwej płacy minimalnej. Wstępne negocjacje ze związkowcami przyniosły efekty. Pracowników zapewniono, że ich płace będą wzrastały co roku przynajmniej o 4,99 procenta. Mało tego, już teraz dostaną wyrównanie pensji podstawowych od tysiąca do trzech tysięcy funtów więcej w skali roku, a pracodawca ... Wydarzenia http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_recesja_i_depresja.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_recesja_i_depresja.html Recesja i depresja Kryzys gospodarczy w Wielkiej Brytanii dotyka ludzi nie tylko pod względem finansowym. Czyni też spustoszenie w psychice. Na Wyspach z jego powodu rośnie liczba rozwodów, szerzy się depresja. Polaków to nie omija. Andrzej Szuta jest przerażony. Każdy list z banku, który udzielił mu kredytu na zakup domu, wprawia go w stan przedzawałowy. Mam problem ze spłatą przyznaje. Może nie wszyscy Polacy zdają sobie sprawę z rosnących kosztów życia w Wielkiej Brytanii, ale ja odczuwam je na własnej skórze dodaje. Miesięczna rata kredytu na dom jest na tyle wysoka, że Szuta ma problem z utrzymaniem się. Dla niego wzrost cen żywności, wyższe rachunki za energię, Council Tax oraz paliwo mają realny wymiar, bo z miesiąca na miesiąc kurczy się jego domowy budżet. Na razie bank nie grozi mu odebraniem domu, ale Polak musi pożyczać, żeby pokryć rosnący debet na koncie. 300 przejęć domów dziennie Problem jest poważny. Codziennie trzysta rodzin w Wielkiej Brytanii traci swoje domy z powodu przejęcia ich przez banki. Od początku kwietnia do końca czerwca sądy wydały rekordową liczbę 28 tys. 658 nakazów zajęcia hipoteki. To najwięcej od 1993 roku, a w porównaniu z tym samym kwartałem roku ubiegłego jest to wzrost o 25 proc. Utrata domu to jednak nie tylko problem finansowy; dla wielu ludzi jest to osobista tragedia, przyczyna poważnych problemów psychicznych. Czasem kończy się to kompletną życiową ruiną. Recesja, załamanie rynku kredytów hipotecznych i wszystkie jego konsekwencje są na przykład wymieniane jako drugi co do ważności powód rosnącej w zastraszającym tempie liczby rozwodów. Tradycyjnie więcej związków rozpada się w styczniu każdego roku, gdy rodziny wpadają ... Nasze Sprawy http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_mlodosc_przerwana_czolgami.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_mlodosc_przerwana_czolgami.html Młodość przerwana czołgami Pierwszy września. Nam kojarzy się z ponurym dniem, kiedy musieliśmy wracać do szkoły. Im tego dnia w 1939 roku skończyła się młodość, a zaczęła się walka o wolność i przetrwanie. Jak wyglądało ich życie w dniu, kiedy na Polskę spadły pierwsze bomby? Zaczęło się wczesnym rankiem od ataku znad morza. Niemiecki pancernik Schleswig-Holstein uderzył w stronę Westerplatte, niebawem pierwsze bomby zrzucono z samolotów. Wystarczyło kilka tygodni, by wojna ogarnęła niemal cały świat. Nikt nie przypuszczał, że dzień ten nieodwracalnie zmieni bieg historii. Pan Władysław Zapletal miał wtedy siedemnaście lat. Gdy obudził się rano, nad rodzinnym Lwowem świeciło słońce i nic nie wskazywało na to, że kilkaset kilometrów dalej rozgrywa się piekło. Do chwili, gdy do jego domu dotarła szokująca wieść: Niemcy napadli na Polskę. Pierwsze informacje podało Polskie Radio. Potem w prasie pojawiły się kolejne reportaże z frontu. Wraz z rodziną nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Uciekać? Ale dokąd? W stronę niemiecką czy sowiecką? wspomina pan Władysław, dziś 86-letni mieszkaniec Londynu. Niemcy od razu zabraliby nas na ciężkie roboty. Z drugiej strony Sowieci byli niemal pod nosem i wystarczyła chwila, by weszli od wschodu. Postanowił z rodzicami czekać na rozwój wydarzeń. Jeszcze przed wojną ojciec mówił w domu: Jedzcie wszystko, co macie na stole. Bez marudzenia. Jak przyjdą Sowieci, to niczego nie będziecie mieli. Miał rację. Już w styczniu rozpoczęły się pierwsze transporty do Kazachstanu. Podczas dwóch tygodni podróży w bydlęcych wagonach Polacy dostawali jedynie trochę wody i suchego chleba. Człowiek miał na sobie tyle tłuszczu, że mógł przetrwać bez jedzenia nawet dwa tygodnie zapewnia pan Władysław. Mimo dramatycznych wspomnień mę... Nasze Sprawy http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_olimpijski_londyn.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_olimpijski_londyn.html Olimpijski Londyn W niedzielę flaga olimpijska trafiła oficjalnie do rąk Borisa Johnsona, mera Londynu. Z tej okazji w wielu miejscach Anglii świętowano do późnego wieczora. Największe gwiazdy brytyjskiej muzyki i sportu, do tego tysiące widzów oraz kilka odrzutowców latających nad Londynem tak w skrócie wyglądały obchody przekazania flagi olimpijskiej stolicy Anglii. Na Trafalgar Square i przed Pałacem Buckingham, na tzw. Mall, zebrało się kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy przyszli podziwiać występy m.in. piosenkarki Sophie Ellis Bextor i zespołu Scouting for girls. Przed pałacem królowej zjawili się też niektórzy brytyjscy olimpijczycy oraz zdobywca największej ilości złotych krążków w historii igrzysk, pływak Michael Fred Phelps. Bawiła się nie tylko stolica. W całej Wielkiej Brytanii komitety organizacyjne igrzysk olimpijskich Londyn 2012 przygotowały około 400 miejsc, gdzie można było poczuć przedsmak olimpijskiej gorączki. W tym samym czasie, kilka tysięcy kilometrów od Londynu, w chińskim Pekinie dobiegały końca uroczystości związane z zamknięciem igrzysk. Na murawę stadionu olimpijskiego wjechał tradycyjny czerwony double decker, Jimmy Page i Leona Lewis razem zaśpiewali piosenkę. W Pekinie nie zabrakło również premiera Gordona Browna, mera stolicy Anglii Borisa Johnsona, minister ds. olimpiady w Londynie Tessy Jowell i ...Davida Beckhama. Piłkarz jest oficjalnym ambasadorem i wizytówką igrzysk w 2012. Zdaniem obserwatorów, olimpiada w Pekinie była pod wieloma względami najlepszą imprezą w historii, dlatego gospodarzy igrzysk w Londynie czeka trudne zadanie, by przynajmniej dorównać Chińczykom. Już teraz osoby odpowiedzialne za organizację letniej olimpiady w 2012 roku ostrzegają, że przyćmienie pekińskiego show może się po prostu nie udać... Wydarzenia http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_polskie_dzieci_na_jezykach.html http://www.magazyn.goniec.com/artykul/238_polskie_dzieci_na_jezykach.html Polskie dzieci na językach Brytyjskie Ministerstwo Edukacji oszacowało, że w szkołach na Wyspach uczy się 26 840 małych Polaków. Liczba ta plasuje dzieci polskich imigrantów na szóstym miejscu wśród uczniów, dla których angielski nie jest językiem ojczystym. Jak w tej sytuacji radzą sobie szkoły? Część placówek zdążyła wypracować wiele pozytywnych praktyk i prowadzi w tym zakresie nieprzerwany dialog z władzami lokalnymi. Coraz częściej powstają specjalne inicjatywy, których celem jest wsparcie polskich uczniów i zapewnienie społecznej spójności w szkołach. Sposób na polskiego ucznia Kluczem do sukcesu okazuje się być przede wszystkim komunikacja. W wielu szkołach, aby osiągnąć porozumienie, stosuje się więc kombinację różnych strategii. Niektóre placówki nie tylko tłumaczą ogłoszenia (np. ważne daty w roku szkolnym, zasady rekrutacji) na język polski, ale też angażują do pomocy nowym kolegom innych uczniów. Dzieci pochodzące z Polski, które opanowały język angielski, pełnią już nawet rolę tłumaczy. Coraz częściej specjalnie zatrudnia się osoby mówiące po polsku. Według danych resortu oświaty, z kwietnia 2008 roku, polscy nauczyciele tworzą na Wyspach najliczniejszą grupę wśród pedagogów-obcokrajowców z Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). W państwowych szkołach, w samej tylko Anglii, pracuje ich już ok. 700. Stanowią prawie połowę wszystkich pedagogów-cudzoziemców (1562) pochodzących z EOG. Poza nauczycielami czy ich pomocnikami (teaching assistants), w szkołach przybywa polskich kierowców autobusów czy dozorców. Do obowiązków asystentów należą m.in. spotkania z nowo przybyłymi rodzinami imigrant... Temat numeru