08.09.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Poczta Goniec Polski
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
EDUKACJA
Studia postgraduate
Studia postgraduate
Pozostając w temacie studiów postgraduate, dzisiejszy dodatek edukacyjny podpowiada dlaczego warto lub nie kontynuować naukę aż do ukończenia studiów magisterskich i doktoranckich w Wielkiej Brytanii, a także jaki jest wpływ ukończenia postgraduate na perspektywy lepszej kariery w UK.

Większość brytyjskich informatorów radzi kandydatom na studia postgraduate dokładną i wnikliwą analizę motywacji, jaką się kierują podejmując decyzję dalszych studiów. Powodów jest wiele, jak na przykład wysoki koszt tych studiów czy też fakt, że większość zawodów i prac (włączając w to stanowiska biurowe i kierownicze) nie wymaga aż tak wysokich kwalifikacji. Większość Brytyjczyków pozostaje więc na etapie licencjata. Z tego względu powodów „za” studiami postgraduate może być sporo. Jednym z nich może być chęć wybicia się z tłumu i uzyskania większej szansy znalezienia dobrej pracy. Niektóre zawody wymagają oczywiście profesjonalnych kwalifikacji, jak na przykład wykładowca uniwersytecki czy nauczyciel. Także absolwenci takich kierunków jak prawo, mikrobiologia, psychologia kliniczna czy medycyna powinni się dalej kształcić w swoich profesjach. Dla większości innego rodzaju zawodów dalsze studia mogą być przydatne, ale nie są bezwzględnie konieczne dla rozwoju kariery.
Część studentów pragnie po prostu poszerzyć własną wiedzę w przedmiocie, który ich interesuje, choć nie jest to związane z ich przyszłą karierą ani też zbytnio praktyczne. Z drugiej strony, czasami zainteresowania nie idą w parze z długoterminowymi planami zawodowymi i wiedza mogłaby być równie dobrze poszerzona we własnym zakresie, niekoniecznie na stopniu uniwersyteckim.

Zmiana zawodu
Niektórzy studenci postgraduate twierdzą, iż wybrali dany kierunek, by zmienić swój zawód. Na przykład MSc Information Technology pozwala na rozpoczęcie studiów informatycznych bez uprzednich kwalifikacji komputerowych, a w zakresie prawa Common Professional Examination (CPE)/Graduate Diploma in Law (GDL) to roczny kierunek zawierający wszystkie główne elementy studiów prawniczych z etapu licencjata. Do zmiany zawodu nie jest jednak konieczne ukończenie studiów magisterskich. Wiele firm oferuje zatrudnienie licencjatom jakiegokolwiek kierunku i pozwala na zmianę zawodu w profesjonalnej praktyce. Jest to możliwe na przykład w dziedzinie księgowości, informatyki, marketingu czy rekrutacji.
Jeszcze innym powodem dalszego studiowania może być... niezdecydowanie! Brak sprecyzowanych planów zawodowych po ukończeniu pierwszych studiów prowadzi pewną część studentów do dalszej nauki, aby odwlec czas podjęcia decyzji o wyborze długoterminowej kariery. Decyzję o rozpoczęciu kariery zawodowej można jednak podjąć w oparciu o doświadczenie zawodowe, przykładowo podejmując pracę tymczasową lub wolontariat.

Zagraniczni studenci
Dla Polaków powodem kontynuowania studiów jest w głównej mierze fakt, iż w Polsce ukończenie studiów jest rozumiane jako uzyskanie stopnia magistra po pięcioletnich studiach. W Wielkiej Brytanii dla większości absolwentów uczelni studia kończą się na etapie undergraduate. To między innymi dlatego na studiach magisterskich i doktoranckich jest tak niewielu Brytyjczyków, a większość studentów stanowią osoby spoza Wielkiej Brytanii: international oraz EU students. W roku akademickim 2004/05 zagraniczni studenci stanowili 65 proc. wszystkich studentów na dziennych studiach taught postgraduate, a 48 proc. na dziennych research degrees, w większości obywatele Chin, Indii i Stanów Zjednoczonych. Na niektórych uczelniach, jak na przykład na prestiżowej LSE (London School of Economics and Political Science) 62 proc. wszystkich studentów pochodzi spoza Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. Wiele innych uniwersytetów ma w swoich szeregach około 20 proc. international students: Cambridge (22 proc.), University of Warwick (25 proc.), University of Edinburgh (18 proc.) czy University of Birmingham (18 proc.).

Perspektywy kariery
Pani Małgorzata Kulej, która ukończyła w Wielkiej Brytanii MA Sociology and Economy na University of Essen dziś pracuje jako Survey Co-ordinator Research & Evaluation. Czytelnikom Gońca opowiada, jak w jej przypadku wyglądał proces rekrutacji, gdy jeszcze kończyła w Polsce studia licencjackie.

– Gdy zaczęłam myśleć o studiach magisterskich w Anglii, zaczęłam szukać uczelni, która ma dobry wydział socjologiczny. Szukałam w internecie i znalazłam University of Essex. Skontaktowałam się bezpośrednio z wydziałem. Musiałam wypełnić podanie, dostarczyć dwa listy polecające i odpis ocen z pierwszego semestru trzeciego roku studiów. To było w lutym. Po jakichś dwóch miesiącach dostałam tzw. Conditional offer. Moje przyjęcie na studia uzależnione było od odpowiedniej ilości punktów z egzaminu TOEFL oraz licencjatu zdanego na minimum 4. Wyniki z TOEFL’a wysłane zostały bezpośrednio na uczelnię. Oprócz tego, zaraz po obronie musiałam dosłać odpis ocen z ostatniego semestru. Od razu na mojej uczelni dostałam ten dokument po angielsku, więc nie miałam problemów z tłumaczeniem. Na tym odpisie była też adnotacja, że mam tytuł licencjata. To był pierwszy szok – nigdy później nikt mnie nie pytał o dyplom, ani o licencjata, ani o magistra, gdy przyjmowali mnie do pracy – opowiada.
Czasy swoich studiów na University of Essen wspomina bardzo dobrze.
– Studia w Essex to był bardzo fajny czas. Mieszkałam w akademiku. Było to mieszkanie, gdzie każdy miał swój pokój. Dzieliłam je z Greczynką, Niemką i Włoszką. Ponieważ bardzo mało Anglików robi „mastera”, towarzystwo w akademiku było międzynarodowe, co niesamowicie otwiera umysł. Przebywanie z ludźmi odmiennej kultury jest niesamowite. Choćby dlatego warto studiować za granicą – twierdzi.
Jak przyznaje, jej studia magisterskie były bardzo trudne. W Warszawie była najlepszą studentką, tu zaś tylko średnią. Głównym powodem był fakt, że jej kierunek był bardzo trudny. Był to tak zwany „combined” – socjologia i ekonomia, co oznacza, że choć pani Małgorzata była absolwentką socjologii, miała zaawansowane wykłady na wydziale ekonomii, gdzie nikt nie przejmował się tym, że może być to dla niej trudne. Musiała wiele nauczyć się sama, szczególnie ekonomii i ekonometrii. Zaszokował ją także system nauki. Miała bowiem jedynie 8 godzin czasu kontaktowego, dużo czasu trzeba zaś było spędzać samemu w bibliotece. Do tego pani Małgorzata nie za bardzo mogła się zaś przyzwyczaić. W Polsce miała „kserówki” z najważniejszymi rozprawami klasyków, a w Anglii dostawała tylko tytuł książki i musiała sama wybrać, co chce przeczytać.
– Generalnie uważam, że w Anglii kładzie się dużo większy nacisk na „critical thinking”, co w Polsce jest jeszcze mało popularne i tu kładzie się nacisk na zapamiętywanie faktów – mówi.

Ściąganie jest zabronione
Studiowanie w Anglii bardzo się różni od polskich realiów studenckich. Mili wykładowcy, służący pomocą w rozwiązywaniu problemów, korespondencja przez maile a także... niemożliwość ściągania.
– Kolejna różnica jest taka, że tylko na wydziale ekonomii miałam egzaminy. No i tu panuje kultura nieściągania. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się wykuć wszystkie wzory. Poza tym zaliczenia to eseje, czego raczej nie ma w Polsce i niby to wydaje się proste, ale tak naprawdę nie jest – opowiada Małgorzata Kulej.
Pytana o różnicę między undergraduate a postgraduate odpowiada:
– Przede wszystkim miałam wrażenie, że w Anglii pierwszy rok studiów to „głaskanie po główce”; w Polsce to zazwyczaj być albo nie być, szczególnie na uczelniach państwowych (wiem, bo dwa razy byłam studentką pierwszego roku). W Anglii wszyscy dbają o to, żeby „drop out rates” nie były zbyt wysokie (drop out rates to liczba studentów, którzy odpadają w trakcie studiów, im wyższe, tym gorzej świadczy to o uczelni – przyp. red.) Na studiach magisterskich tak niestety nie jest. Uważam, że są dużo trudniejsze, szczególnie po polskim licencjacie, bez wcześniejszego studenckiego doświadczenia z Wielkiej Brytanii, na którego zdobycie miałam tylko rok. Pisanie pracy magisterskiej wspominam bardzo mile, miałam zresztą promotorkę Polkę, specjalistkę od emigracji, ale, co ciekawe, rozmawiałyśmy po polsku-angielsku. Na pewno dużym przeżyciem jest „graduacja”. Ja byłam bardzo zadowolona, że mogę uczestniczyć w ceremonii jak w amerykańskim filmie – wspomina.
Jako ogromy plus swoich studiów, pani Małgorzata wspomina także ich multikulturowość oraz to, że mając tylko osiem godzin „czasu kontaktowego” czyli regularnych zajęć, można dodatkowo pracować.

Co potem?
Po ukończeniu studiów magisterskich pani Małgorzata pracuje w zawodzie związanym z wyższą edukacją w Anglii.
– Proponuję zahaczyć się na jakimś wydziale raczej niż pracować w barze Student Union albo w mieście. Mnie to bardzo pomogło. Ja pracowałam dorywczo w sekcji akademickiej i zaprocentowało mi to ogromnie, gdy starałam się o pracę. No ale to dlatego, że dalej pracuję w wyższej edukacji – przyznaje. – Co do zdobywania pracy po studiach w Anglii, to nie jestem klasycznym przykładem. W moim przypadku potoczyło się to bardzo szybko. Nie uczestniczyłam w żadnych targach pracy, raz zajrzałam do biura karier. Tak naprawdę studia kończyłam we wrześniu, a pracę miałam już w czerwcu. Musiałam ich prosić, aby mnie przyjęli od września, bo musiałam pisać magisterkę. W Anglii pracę magisterską zaczyna się właściwie pisać po sesji letniej przez całe lato i oddaje się we wrześniu, wyniki zaś są w grudniu. No i nie ma tak zwanej obrony – wyjaśnia.
Pani Małgorzata pracuje w Akademii już prawie dwa lata, ale nikt jeszcze nie zażądał od niej pokazania dyplomu. W momencie rozmowy o pracę była jeszcze w trakcie studiów, więc formalnie nie miała tytułu „master”. Walcząc o posadę miała także świadomość, że była jedyną osobą zaproszoną na interview.
– Miałam więc raczej dużo szczęścia i nie mogę się wypowiadać na temat szukania pracy – kończy.

Aleksandra Janulewicz